W poprzednim poście napisałam Wam kilka słów o modelu sukienki Simplicity 1276, a dziś mogę się pochwalić gotową wersją na mnie!
Przyznam szczerze, że ta sukienka na zbliżający się sezon wiosenny - staje się moją ulubioną! Tak, właśnie ta konkretna, uszyta z połączenia dwóch kolorów (navy oraz emerald) rewelacyjnej dzianiny punto, ale też kolejne które mam zamiar szyć w różnych wariantach kolorystycznych i na krótki rękaw.
I przyznam, że obok wykroju, materiał też był dla mnie miłym zaskoczeniem. Mięsisty, z dodatkiem wiskozy, bardzo przyjemny w dotyku. Choć na początku obawiałam się, że będzie się strasznie mechacił to już po kilku praniach widzę, że nadal ma taką samą formę i kolor jak materiał nawinięty na belkę.
Natomiast świetnie przygotowany wykrój, w zasadzie bez żadnych poprawek pozwolił mi się uporać z uszyciem jej w 3 godziny. Jedynie tył sukienki, zamiast zszyć na wyznaczony 1,5 centymetrowy zapas - zszyłam na 2 centymetry.
Ze względu na grubość dzianin, postanowiłam zrezygnować z podszewki, a ich elastyczność pozwoliła mi na pominięcie wszywania zamka na plecach. Sukienka nie jest na mnie tak obcisła, jak na zdjęciach Mimi, ale właśnie dlatego czuję się w niej świetnie!
Dobrze zarysowana talia i kontrastowy karczek wszyty poniżej, ładnie modelują sylwetkę, tak jak i minimalnie zwężający się dół sukienki.
(Iga, fotograf: Ej, palce Ci prześwitują przez rajstopy...;)
Niby prosta w formie, poprzez kolory tkanin i wszystkie cięcia, staje się na tyle ozdobna, że nawet najmniejsza biżuteria, którą zakładałam wydawała się zbyteczna.
Czy teraz spróbujecie uszyć coś z oooooogromnego katalogu Simplicity? Jaki wykrój najbardziej Wam się spodobał? Powiedzcie, pochwalcie się!
A ja się teraz zastanowię, czy szyć kolejną wersję powyższej sukienki, czy zabrać się za kolejną kopertę, tym razem z serii Amazing Fit - 8528...?






