poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Czy poznaliście już Wandę?

Drugi poniedziałek sierpnia-kolejna lipcowa sukienka do pokazania!
Dziś chciałabym przedstawić Wam Wandę od Wardrobe by me. 


To wykrój z kopertową górą, dwoma paskami do przewiązania w talii i sześcioma klinami składającymi się na dół tej sukienki. Całość ma w sobie tyle wdzięku i uroku, że nie mogłam się jej oprzeć. A kiedy w Outlecie zobaczyłam ten jersey w pięknej czerwieni-wiedziałam, że stworzy z Wandą idealny duet! No i jak się okazało-nie pomyliłam się!


Uszyłam ją w wersji letniej-bez rękawów, ale w wykroju macie aż pięć długości do wyboru. Mam już też przygotowaną (czyt.: pociętą tkaninę) opcję jesienną, do wysokich kozaków, z długim rękawem i w grafitowym kolorze. Myślę też, że dzięki rękawom i kolorowi, sukienka stanie się bardziej elegancka. Ktoś ostatnio mi powiedział, że ta czerwona wersja jest taka „weselna”-do tej pory się zastanawiam czy była to obelga?;) Ale powiem Wam szczerze, że kiedy tylko zakładam na siebie tę sukienkę-zaczynam się świetnie bawić, prawie jak na weselu! I czuję się w niej rewelacyjnie, a jak śpiewał kiedyś Fisz😉


To bardzo fajna sukienka, jeśli szukacie projektu, który zawsze się uda, zawsze zaowocuje efektem „WOW” i nie będzie wymagał od Was poświęcenia zbyt dużej ilości czasu. Trochę z pazurem, ale też klasycznie elegancka. Z racji tego, że tylko dekolt jest kopertowy, a dół składa się w całości ze zszytych ze sobą klinów-macie duże pole do popisu, jeśli chodzi o łączenie kolorów i wzorów. Możecie miksować kliny, górę z dołem, rękawy i paski-co Wam tylko w Waszej patchworkowej duszy zagra.


Nie był to mój pierwszy wykrój od WBM, mam Wam jeszcze do pokazania inne sukienki i bluzki od nich - ale wszystko w swoim czasie! Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie nawiązała kontaktu z właścicielką firmy-Christiną. Dlaczego o tym wspominam? Bo kilka moich realizacji, doprowadziło do nawiązania współpracy między Akademią Dobrego Szycia, a WBM<3 Dzięki temu, już na dniach, będę mogła Was zaprosić na nasze pierwsze, wspólne warsztaty. Czy znajdą się jacyś chętni?

Stay tuned!




poniedziałek, 6 sierpnia 2018

MAXI lato!

W pięć (wolnych od pracy) poniedziałków lipca, uszyłam pięć letnich ubrań.  Cztery z nich to moje nowe, ulubione sukienki, a piąte… to wyjątkowy rodzynek w postaci męskich szortów, dla mojego męża!
Teraz, przez kolejne poniedziałki sierpnia, chciałabym Wam pokazać to, co wyszło spod mojej maszyny. Pięć rzeczy na cztery poniedziałki? Bez obaw… Dwie sukienki są uszyte na bazie jednego wykroju, więc pojawią się w jednym poście. Co lepsze-pojawią się właśnie dziś!

Na bazie jakiego wykroju? Oczywiście stworzonego przez MimiG dla Simplicity, 8084. Jeśli nie mieliście jeszcze kontaktu z wykrojami tej firmy-zajrzyjcie do mojego poprzedniego wpisu, w którym znalazło się kilka słów wyjaśnień.

Muszę przyznać, że ostatnio dobrze idzie mi wybieranie wykrojów. Trafiają mi się same takie, które nie wymagają wielkich, albo żadnych poprawek, szycie jest szybkie i przyjemne, z efektem WOW na koniec. Tak też było z tymi sukienkami! No może szycie nie było aż tak ekspresowe, bo jest w nich sporo elementów, ale szło jak po maśle! Element po elemencie – nie mogłam przestać szyć i obie sukienki powstały „na raz”, podczas sesji kompulsywnego szycia.



Forma 8084, jest tak uniwersalna, że można z niej uszyć kilka zupełnie odmiennych ubrań, każde na inną okazję. Do pracy, na urlop, na wyjście ze znajomymi, a ja nawet z chęcią ubrałabym ją na czyjś ślub. Zaczęłam od dwóch, ale mam materiały przygotowane na jeszcze dwie kolejne😉

Pierwsza powstała sukienka z żorżety baby blue. Kolor był absolutnym strzałem w dziesiątkę! Jak się później okazało-Oscar de la Renta doszedł do tego samego wniosku 😉Teraz, na lato, jest świeży, ale też elegancki i mocno podkreśla opaleniznę.

Sam wybór rodzaju tkaniny-ma swoje wady i zalety. Największa zaleta? Materiał pięknie się układa, jest lejący, więc świetnie leży nad wiązaniem i ładnie pracuje w ruchu. 


Wada? Pomimo podklejenia, uszycie listwy maskującej guziki, właśnie przez to, że materiał jest tak „lejący”, wymagało trochę więcej skupienia. Ale na koniec dało też sporo satysfakcji. 


Kieszenie muszą być!


Przy kolejnym egzemplarzu postanowiłam sobie trochę ułatwić szycie, ale oczywiście wyszło jak zwykle… 


Tak mnie oczarował wzór, że zapomniałam o tym, że batyst jest jednak sztywniejszy niż żorżeta. A jak to wpłynęło na sukienkę-możecie zobaczyć na zdjęciach. I niestety nie przemyślałam próby pasowania wzoru  na materiale w paski, z kwiatowym raportem nadrukowanym w dużych odległościach. Na całe szczęście sukienka nie jest odcinana w talii, ale jest za to karczek, plisa na guziki, stójka…



Zużycie tkaniny przy próbie pasowania wzrosłoby niemalże dwukrotnie, więc dodając jedynie kilkadziesiąt centymetrów ekstra, postarałam się ułożyć elementy wykroju tak, aby  ewentualnie „rozjechane” kwiaty nie były tym, co rzucałoby się w oczy jako pierwsze. Układanie wzoru układaniem, ale przyznacie, że obok tego materiału nie da się przejść obojętnie? Kupiłam go w prawie hurtowej ilości (sześć metrów), więc powstanie jeszcze koszula do przełamywania jesiennej szarości.


Jest tylko jedna rzecz, której szukam do tej pory: odpowiedni sznurek/tasiemka do wpuszczenia w tunel. Ta biel zbyt mocno się wybija, granat zazwyczaj jest zbyt ciemny, czerwień ma inny odcień... więc póki nie znajdę tego idealnego-zostaję przy bieli. 
A według Was, na jaki kolor powinnam się skusić?


A.