poniedziałek, 6 sierpnia 2018

MAXI lato!

W pięć (wolnych od pracy) poniedziałków lipca, uszyłam pięć letnich ubrań.  Cztery z nich to moje nowe, ulubione sukienki, a piąte… to wyjątkowy rodzynek w postaci męskich szortów, dla mojego męża!
Teraz, przez kolejne poniedziałki sierpnia, chciałabym Wam pokazać to, co wyszło spod mojej maszyny. Pięć rzeczy na cztery poniedziałki? Bez obaw… Dwie sukienki są uszyte na bazie jednego wykroju, więc pojawią się w jednym poście. Co lepsze-pojawią się właśnie dziś!

Na bazie jakiego wykroju? Oczywiście stworzonego przez MimiG dla Simplicity, 8084. Jeśli nie mieliście jeszcze kontaktu z wykrojami tej firmy-zajrzyjcie do mojego poprzedniego wpisu, w którym znalazło się kilka słów wyjaśnień.

Muszę przyznać, że ostatnio dobrze idzie mi wybieranie wykrojów. Trafiają mi się same takie, które nie wymagają wielkich, albo żadnych poprawek, szycie jest szybkie i przyjemne, z efektem WOW na koniec. Tak też było z tymi sukienkami! No może szycie nie było aż tak ekspresowe, bo jest w nich sporo elementów, ale szło jak po maśle! Element po elemencie – nie mogłam przestać szyć i obie sukienki powstały „na raz”, podczas sesji kompulsywnego szycia.



Forma 8084, jest tak uniwersalna, że można z niej uszyć kilka zupełnie odmiennych ubrań, każde na inną okazję. Do pracy, na urlop, na wyjście ze znajomymi, a ja nawet z chęcią ubrałabym ją na czyjś ślub. Zaczęłam od dwóch, ale mam materiały przygotowane na jeszcze dwie kolejne😉

Pierwsza powstała sukienka z żorżety baby blue. Kolor był absolutnym strzałem w dziesiątkę! Jak się później okazało-Oscar de la Renta doszedł do tego samego wniosku 😉Teraz, na lato, jest świeży, ale też elegancki i mocno podkreśla opaleniznę.

Sam wybór rodzaju tkaniny-ma swoje wady i zalety. Największa zaleta? Materiał pięknie się układa, jest lejący, więc świetnie leży nad wiązaniem i ładnie pracuje w ruchu. 


Wada? Pomimo podklejenia, uszycie listwy maskującej guziki, właśnie przez to, że materiał jest tak „lejący”, wymagało trochę więcej skupienia. Ale na koniec dało też sporo satysfakcji. 


Kieszenie muszą być!


Przy kolejnym egzemplarzu postanowiłam sobie trochę ułatwić szycie, ale oczywiście wyszło jak zwykle… 


Tak mnie oczarował wzór, że zapomniałam o tym, że batyst jest jednak sztywniejszy niż żorżeta. A jak to wpłynęło na sukienkę-możecie zobaczyć na zdjęciach. I niestety nie przemyślałam próby pasowania wzoru  na materiale w paski, z kwiatowym raportem nadrukowanym w dużych odległościach. Na całe szczęście sukienka nie jest odcinana w talii, ale jest za to karczek, plisa na guziki, stójka…



Zużycie tkaniny przy próbie pasowania wzrosłoby niemalże dwukrotnie, więc dodając jedynie kilkadziesiąt centymetrów ekstra, postarałam się ułożyć elementy wykroju tak, aby  ewentualnie „rozjechane” kwiaty nie były tym, co rzucałoby się w oczy jako pierwsze. Układanie wzoru układaniem, ale przyznacie, że obok tego materiału nie da się przejść obojętnie? Kupiłam go w prawie hurtowej ilości (sześć metrów), więc powstanie jeszcze koszula do przełamywania jesiennej szarości.


Jest tylko jedna rzecz, której szukam do tej pory: odpowiedni sznurek/tasiemka do wpuszczenia w tunel. Ta biel zbyt mocno się wybija, granat zazwyczaj jest zbyt ciemny, czerwień ma inny odcień... więc póki nie znajdę tego idealnego-zostaję przy bieli. 
A według Was, na jaki kolor powinnam się skusić?


A.















niedziela, 25 marca 2018

Bombowo!

Masz ochotę uszyć bomberkę ze zdjęć? 


Dziś w Warszawie wiosna! Piękne słońce, przyjemnie ciepło… oby już tak zostało! Bo właśnie z myślą o takiej pogodzie uszyłam sobie nową kurtkę! Yay! Idealnie wstrzeliłam się z czasem!


Na warsztat wzięłam kolejną kopertę Simplicity z mojej (niekontrolowanie) rosnącej kolekcji. Wykrój 8418 to klasyczna bomberka, jak z amerykańskiego liceum: raglanowe rękawy (najlepiej z kontrastującej tkaniny), ściągacze-szczególnie charakterystyczny kołnierzyk, wpuszczane po bokach kieszenie, a do tego ozdobne aplikacje lub sportowe napisy. 



I choć chciałam najpierw uszyć bomberkę z dużym, kolorowym haftem na plecach, to kiedy w Outlecie pojawiła się nowa dostawa tkanin, w kilka minut skompletowałam wszystkie potrzebne materiały.


Przód i tył uszyłam z obłędnego softshellu w ptaki (którego już niewielka ilość dostępna jest tylko stacjonarnie), a rękawy, kieszenie i ściągacze powstały z idealnie pasującej kolorem dzianiny punto. Jeśli chodzi o kolor podszewki, to znalezienie jej zajęło mi najwięcej czasu, bo można ją było dobrać do mnóstwa kolorów znajdujących się na softshellu – a ostatecznie postawiłam na kupon jasnej zieleni.



Jeśli marzy Wam się właśnie tego typu kurtka (albo bluza), ale nie macie pewności, czy poradzicie sobie z szyciem-to ja zapewniam Was, że tak! Poradzicie sobie! Jasne opisy szycia i rysunki, przeprowadzą Was krok po kroku przez (mogłoby się wydawać) najtrudniejsze etapy-wpuszczane kieszenie, wszycie zamka i dodanie podszewki. Mi uszycie tej kurtki zajęło 3 godziny. Ekspresowy projekt z efektem WOW! 



W samym wykroju nie poprawiałam nic. Ale wiem, że jeśli miałabym szyć bluzę (lżejszy materiał, bez podszewki), a nie kurtkę, muszę wybrać o jeden rozmiar mniej. Przy kolejnej wersji, będę też wiedziała o ile tkaniny mniej mam kupić, bo podczas cięcia okazało się, że zostały mi całkiem spore kawałki.

Na kopercie producent zaleca kupić:
-przód i tył: 0,9 m;
-rękawy, kieszenie: 0,9 m;
-ściągacze: 0,5 m;
A zużyłam:
-przód i tył: 0,6 m;
-rękawy, kieszenie: 0,7 m;
-ściągacze: 0,3 m.
Przy tym modelu spokojnie możecie kupować mniej materiałów, a i tak wszystkie elementy Wam się pomieszczą.


T-shirt, który mam na sobie to mój ulubiony wykrój z Ottobre! Mam już takich bluzek siedem, a każda  w innym kolorze, z różnymi wzorami, albo ozdobnymi naszywkami. Szyje się ją w ekspresowym tempie, bo nie trzeba doszywać osobnych rękawków, a jedynie wykończyć pliską. W sam raz do jeansów, świetnie nadaje się pod marynarkę, albo do spódnicy - spróbujcie uszyć - na pewno Wam się spodoba!